Spotkałem się ze speedcuberami, czyli pasjonatami szybkiego układania tej popularnej zabawki, choć słowo „zabawa” nie do końca tu jest na miejscu. Panowie trenują wiele godzin, by na zawodach odnieść jak najlepszy rezultat.

Piotr Wrotny: Wiemy jak wyglądało układanie kostki Rubika kiedyś, mało kto to potrafił. Jak wygląda teraz, po kilkunastu latach?

Wojciech Inglot: Sporo się zmieniło. Na pewno bardzo się do tego przyczynił Internet. Powstało wiele stron na temat kostki i ten sport się rozwija. Obecnie by ułożyć kostkę wystarczą same chęci, bo przy pomocy Internetu można nauczyć się tego bez problemu.

PW: Ile czasu zatem zajmuje nauka układania kostki?

Krzysztof Boryczko: Można się tego nauczyć już w jeden dzień.

PW: Robi się to tylko dłońmi?

Kacper Gwizdała: Nie, kostki można rozwiązywać na kilka różnych sposobów. Oprócz układania dłońmi, można to robić stopami, bez patrzenia, jedną ręką i drużynowo. Istnieją jeszcze inne praktyki, jednak nie są one konkurencjami rozgrywanymi na zawodach.

Rzeszów Open 2010 to pierwsze zawody w rozwiązywaniu łamigłówek w naszym mieście. Odbędą się 23 października i weźmie w nich udział 60 speedcuberów.

PW: Istnieje sposób na ułożenie kostki?

KG: Jest to kwestia nauki pewnej ilości algorytmów. By ułożyć wystarczy kilkanaście, ale by robić to naprawdę szybko potrzeba znać więcej, a jest ich setki.

PW: Czy zawsze jest to tak samo trudne?

KB: Nie, zdarzają się tzw. „lucky case”, czyli sytuacje w, których pomija się jeden z etapów układania. Dlatego na zawodach każdy zawodnik w danej rundzie dostaje kostkę pomieszaną w ten sam sposób, żeby było sprawiedliwie.

PW: Możecie się pochwalić jakimiś osiągnięciami w układaniu kostki?

WI: Może nie zupełnie w układaniu kostki, ale w kategorii „magic” zdobyłem parę medali, m. in. srebrny na Mistrzostwach Polski.

PW: Często jeździcie na zawody?

KB: Ja staram się być na przynajmniej na jednych w sezonie. Jeżdżę już tak od 6 lat.

WI: W zeszłym roku byłem 3 razy, ale w tym jeszcze ani razu. Rzeszów Open będą moimi pierwszymi.

PW: A propos Rzeszów Open, co powiecie więcej na ten temat?

Speedcubing jest to rozwiązywanie kostki Rubika i innych podobnych układanek na czas. Aktualnie rekord świata z pojedynczego ułożenia tradycyjnej kostki aktualnie wynosi 7,08 s i należy do holendra Erika Akkersdijka.

KG: Spodziewamy się kilkudziesięciu speedcuberów z całej Polski, a nie wykluczone też, że pojawią się goście zza granicy.

KB: Być może przyjadą Węgrzy. W ich kraju nie ma zbyt dużo zawodów, a do nas mają stosunkowo blisko.

PW: A Ilu jest speedcuberów  w Rzeszowie?

KB: Jakby policzyć wszystkie osoby, który kiedykolwiek przyszły na nasze spotkanie to nie byłoby więcej jak kilkanaście, ale wiem, że speedcuberów jest więcej, jednak nie udzielają się na forach internetowych, gdzie umawiamy się na spotkania.

PW: Łapie Was stres i trema na zawodach?

KB: Na pierwszych zawodach jest rzeczywiście stres, ręce się trzęsą, kręci się czasy nawet kilkanaście sekund dłuższe od tych w domu. To właśnie powoduje stres, mimo, że umie się to samo. Z każdymi kolejnymi zawodami jest coraz lepiej, atmosfera jest bardziej kumpelska. Z czasem choć trwa walka o medale, nie czuć rywalizacji.

Ile to kosztuje? Kostkę można kupić już za 3zł, jednak nie będzie ona się nadawała do szybkiego układania. Klocki mogą wyskakiwać a naklejki szybko się odkleić. Za przyzwoitą kostkę, którą można układać na zawodach wystarczy zapłacić ok. 30 zł. Zestaw podstawowych 3-4 łamigłówek kosztuje ok. 100 zł.

PW: Kostki się zużywają?

KG: Najbardziej naklejki, ale same kostki też. Na zawodach zmorą speedcuberów są tzw. „popy”, czyli wypadnięcie klocków z kostki. Następuje wtedy spor zamieszanie, sytuacja może zakończyć się nawet dyskwalifikacją jeśli wypadnięty klocek wsadzimy w złe miejsce i kostki nie da się rozwiązać.

PW: Jak ważna jest kostka w Waszym życiu?

KB: Kiedyś zabierałem ją wszędzie. Na uczelnię, do autobusu, nawet na krótsze trasy po mieście. Teraz, gdy życie jest bardziej odpowiedzialne to trochę mniej tego, ale na dłuższe trasy np. do pociągu zawsze.

KG: Staram się kostce poświęcać ok. pół godziny codziennie, choć w ostatnim czasie było z tym różnie, gdyż zdawałem maturę i ciężko było pogodzić jedno z drugim.

PW: Macie jakieś ciekawe sytuacje związane z kostką? Zabawne a może przerażające?

KG: Owszem, zdarzały się sytuacje, gdy nauczyciel na lekcji musiał interweniować, ponieważ ściągnąłem na siebie uwagę zbyt dużej ilości uczniów. Przeważnie są to jednak sytuacje sympatyczne. Kostka spotyka się z dobrym odbiorem wśród ludzi.

KG: Był taki czas, kiedy nie miałem styczności z kostką przez ponad miesiąc. Złapałem wtedy bakcyla i układałem na kostkach kolegów. Musiała interweniować moja wychowawczyni…

Modeli kostek są dziesiątki. Z tylko oficjalnych to sześciany o boku 2, 3, 4, 5, 6, a nawet 7 kostek. Istnieją także piramidki i inne o różnych kształtach i nazwach, m. in. square, magic, magic master, megaminx.

PW: Pobiłeś się o kostkę?!

KG: Nie, nie zdarzyło mi się (śmiech).

WI: Gdy jeszcze czasy miałem w okolicach minuty, była taka sytuacja na lekcji angielskiego. Ktoś tam znajomy powiedział nauczycielce, że potrafię układać kostkę Rubika. Nauczycielka od razu się zainteresowała i poprosiła bym pokazał. Dostałem propozycję, że jeżeli ułożę poniżej minuty to dostanę „plusa”. Udało się, plusa dostałem i co absurdalne, zaważył on potem na ocenie.