Rozmowa z Maciejem Budzichem, znanym blogerem i wydawcą Mediafun Magazynu oraz jednym z prelegentów konferencji InternetBeta 2011, której trzecia edycja odbyła się w dniach 14-16 września w murach Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

Piotr Wrotny: Jesteś już trzeci raz na InternetBecie, więc widzisz jak ta konferencja się rozwija. Jak ocenisz tegoroczną edycję?

Maciej Budzich: Jak zwykle organizacyjnie bez zarzutu. Fajny klimat, świetni ludzie, transport i plan też świetnie, a poziom prezentacji tradycyjnie przy takiej ilości to różnie. W tym roku beta poszła w startupy, co jest trochę zrozumiałe, bo ostatnio o startupach dużo się mówi. Nie byłem szczególnie zaskoczony, aczkolwiek oczekiwałem więcej tematów związanych z marką i marketingiem, ale takie też tutaj znalazłem.

PW: A o czym Ty przemawiałeś?

MB: O vlogach, czyli video blogach. Nie są one nowe, bo powstały jakiś czas temu, lecz w ostatnim czasie zaczęły się robić bardzo popularne, szczególnie w Polsce. Umożliwia to technologia: szybki internet, dobre kamery. Tworzy się przez to pewna społeczność vlogowa, a jak tworzy się jakaś społeczność, to tworzą się relacje i pojawiają się liderzy, którzy zaczynają wywierać wpływ. To teraz świetne pole do badań przez firmy i marketerów, co się tam dzieje, co się mówi o ich markach, czy dobrze, czy źle i czy można tam coś zrobić dla swojej marki dobrego lub dla dobra klienta. To ciekawy rynek, z otwartymi możliwościami, a tu na Becie odkrywaliśmy nowe trendy. Być może się z czymś wstrzelimy.

PW: Dlaczego ludzie teraz już na blogach nie tylko piszą, ale nagrywają filmiki. Chcą pokazać więcej?

MB: Jest kilka odpowiedzi. Do bloga trzeba usiąść i jednak coś pomyśleć, by mądrego napisać. Tutaj tylko włączasz kamerę i gadasz co Ci język przyniesie. Czasem lepiej, czasem gorzej. Widzę jak te blogi ewaluują, dojrzewają i wydaje mi się, że Ci młodzi blogerzy, którzy zaczynają nagrywać, nabierają pewnego obycia z kamerą. Jeśli chodzi o komunikację, interaktywność z użytkownikami to Ci młodzi szczególnie potem nie będą mieć problemów z takim jasnym i klarownym komunikowaniem się. Poza tym prowadzenie swojego vloga wystawia ich, czy nas vlogerów na ostrzał, krytykę co też powoduje, że można sobie dorobić grubej skóry lub sprawdzić czy jest się odpornym na krytykę swojego wyglądu, głosu, swoich przemyśleń itd.  To ciekawe doświadczenie.

PW: A chętniej oglądamy niż czytamy blogerów?

MB: Ciężko powiedzieć. Chyba jednak mimo wszystko czytamy. Do obejrzenia vloga trzeba poświęcić jakiś konkretny czas i mieć ciszę, szybciej przeskanujesz sobie tekst na blogu. Ale jeśli są to treści unikalne, wartościowe to czemu nie, ja znajduję czas, by obejrzeć kilka filmików.

PW: Komu poleciłbyś InternetBetę?

MB: Zawsze oceniam konferencję pod kątem grupy docelowej. InternetBeta jest taką konferencją, którą poleciłbym małym firmom i startupom. Powinni przyjechać tu nie tyle co po czystą wiedzę technologiczną, ale po kontakty i inspiracje oraz by się trochę oderwać od codzienności. To, że jest w Rzeszowie, więc daleko od centrali i trwa trzy dni, więc trzeba sobie rozplanować inaczej obowiązki to tylko plusy. Teraz naprawdę poważnie: InternetBeta nie dzieje się tylko w salach wykładowych, ale też na zapleczu, w kuluarach, na imprezach integracyjnych itd. Małym firmom i przedsiębiorcom radziłbym już teraz zaplanować sobie budżet i odłożyć środki na tę konferencję, bo jeśli dodamy koszty podróży i noclegów, to nie jest ona tania, ale na pewno jest jedną z tych konferencji, na które warto przyjechać.