Jury tegorocznego festiwalu było jednogłośne. Grand Prix przyznali Ralphowi Kamińskiemu. Wygrał w sumie 45 tys. złotych, z czego aż 30 tys. na nagranie promocyjnej płyty. Z Ralphem rozmawialiśmy tuż po ogłoszeniu wyników. Gratulowała mu cała rodzina. Dobijała się też telewizja i radio.

Piotr Wrotny: „Grand Prix zdobywa Ralph Kamiński”, jak się wtedy poczułeś?

Ralph Kamiński: O tym, kto jest w gronie laureatów dowiedzieliśmy się już rano, bo mieliśmy wystąpić wieczorem jeszcze raz. Gdy przyszedł czas na werdykt, czekałem na jakieś wyróżnienie, ale wciąż nie byłem wyczytywany. Myślałem, że o mnie zapomniano. Byłem zszokowany jak usłyszałem, że zdobyłem główną nagrodę.

PW: Dlaczego?

RK: Z jednej strony myślałem, że moja piosenka jest za nudna, żeby ktoś ją mógł podchwycić, po prostu za mało przebojowa jak na taką dużą scenę. Nie wiem, po prostu sądziłem, że robię za mało show, żeby wygrać.

PW: A jaka to jest piosenka?

RK: Jest to moja kompozycja, a także mój tekst. Jest smutna jak większość o nieudanej miłości. Ma już rok, więc parę razy już ją gdzieś śpiewałem…

PW: Czyli próbowałeś już kiedyś swoich sił na podobnych festiwalach?

RK: Tak, ale nie aż na tak dużych imprezach. Tym bardziej jestem zaskoczony, że udało mi się wygrać. To uczucie nie do opisania. No naprawdę nie wiem! (śmiech) Wracając do tematu, byłem na Carpathii dwa lata temu, ale był to dużo mniejszy festiwal. Rok temu też próbowałem, ale się nie dostałem.

PW: Na scenie poprawiłeś konferansjerów, gdy powiedzieli, że jesteś z Gdańska…

RK: Tak, bo pochodzę z Jasła. W Gdańsku natomiast studiuję jazz i muzykę estradową. Właśnie skończyłem drugi rok. Uwielbiam te studia, w ciągu tych dwóch lat niezwykle się rozwinąłem.

PW: Nie wiem czy wiesz, ale jury bardzo chwaliło Cię za walory wokalne. Pewnie śpiewu uczysz się już od podstawówki?

RK: No właśnie nie. Po prostu śpiewałem sobie w podstawówce, potem w gimnazjum zacząłem jeździć na konkursy i po pewnym czasie stwierdziłem, że chcę iść na akademię muzyczną. Myślałem o Katowicach, ale akurat po mojej maturze został zamknięty tam wydział, więc padło na Gdańsk. W międzyczasie uczyłem się trochę grać na skrzypcach w prywatnej szkole muzycznej.

PW: Zdajesz sobie sprawę, że wygrałeś dość sporo? Na pewno miałeś jakieś pierwsze myśli w drodze ze sceny do garderoby co z nimi zrobisz?

RK: Zdecydowanie nie zdaję sobie jeszcze sprawy! Może dopiero jutro jak wstanę to do mnie dotrze. Nie miałem nigdy tylu pieniędzy. Co z nimi dokładnie zrobię jeszcze nie wiem, ale na pewno te pieniądze nie pójdą na imprezki. Chcę zainwestować w muzykę i dalej się rozwijać. Nie wiem jak dziękować jury za docenienie, jest mi naprawdę miło.